Mam 5 lat
Chorzele 17.04.2011
Za nami druga edycja Mazovii, która po raz pierwszy zawitała do Chorzeli. Tego samego dnia odbywał się jeszcze maraton ŚLR w Daleszycach, w którym również braliśmy udział. A ponieważ obie te miejscowości były w znacznej odległości od Warszawy, to wiele osób wybrało trening zamiast startu i w Chorzelach wystartowali tylko Weronika, Jarek Sawicki, Krzysiek i Stiv.
Krzysiek pojechał giga, ale z powodu zerwanych oznaczeń trasy nadrobił wiele kilometrów.
Nasze wyniki:
| Miejsce | Dyst | Imię | Nazwisko | Czas |
| 64 | Giga | Krzystof | Smołka | 06:04:26 |
| 80 | Mega | Jarosław | Sawicki | 02:35:33 |
| 364 | Mega | Stiv | Davies | 03:10:23 |
| 15 | Hobby | Weronika | Sawicka | 00:20:50 |
Lipnica – ERnO Harpagan-41 15-17.04.2011
W Lipnicy, w zachodniej części Kaszub, stawiło się prawie 900 osób aspirujących do zdobycia tytułu Harpagana. Wśród nich jednoosobowa reprezentacja Welodromu – Robert Sobczak.
Poniżej relacja Roberta:
Już po Harpagania 41.
Rzecz odbyła się w w sobotę w Lipnicy k/ Bytowa na Kaszubach. Pogoda piękna – słońce, mały wiatr. Widoki jak zwykle super. Start o 6,30.
Jechaliśmy z Tomkiem W. i Martą ze Słupska. Zaliczyłem ok. 30 małych punktów / 60 do zdobycia, czas ok. 11,30 godz. dystans ok. 130 km. Na początku nawigowaliśmy dobrze, w drugiej części straciliśmy ok. 2 godz. na poszukiwanie 2 pkt w lasach, ale i tak jestem zadowolony. Długie odcinki w terenie piaszczyste, więc trekingi miały gorzej. Sklepy pozamykane więc musieliśmy ratować się wodą ze studni od chłopa. Rowerzyści pozdrawiają się na trasie, atmosfera bez napinki. Pod koniec, przed Lipnicą spotkałem kilku piechurów – mieli w nogach ok. 21 godz. marszu, z tego połowę w nocy. Przed metą wyprzedziłem zawodnika, który biegł – mam nadzieję, że został Harpaganem na trasie pieszej.
Daleszyce 2011-04-17
W tym sezonie po raz pierwszy wystawiliśmy tak liczną i silną reprezentację w ŚLR. Pojechali:
Magda Fejfer
Tomasz Szymański
Jarek Wójcik
Kazimierz Gilner
Grzesiek Jaworek
Paweł Wilk
Doskonałą formę potwierdził Tomek, który był trzeci w kategorii M1.
Tu można przeczytać relację Tomka.
A poniżej relacja Jarka:
Chciałem szczególnie pogratulować górskim debiutantom Magdzie, Grześkowi i Kazikowi – dzisiaj był naprawdę trudny, długi górski maraton. Magda na średnim dystansie zrobiła 47 a my prawie 74 km. master jechaliśmy między 4 a 5 godzin.
Tomek w świetnej formie i krótkie pudło w kategorii
Zdjęcie trochę rozmyte ale było już prawie ciemno.
Organizacyjnie z powodu dużej ilości startujących porażka – start o 12.45 zamiast o 11. Dekoracja też mocno opóźniona – prawie po ciemku. Wszystko inne super. Najważniejsza rzecz czyli trasa – genialna. Było wszystko co potrzeba na początku długi, szeroki, szybki rozjazd – trochę za mało do góry i stawka się słabo rozciągała, ale przy ok 150-200 osobach jadących master nie było tłoku. Po wjeździe w teren było od razy do góry i szybko zrobiło się luźno. Potem było wszystko – podjazdy po twardym, miękkim, kamieniach, korzeniach, błocie. Przejazdy przez strumienie, szybkie zjazdy, zjazdy techniczne, ‘golonkowy’ singiel po grani z pięknymi widokami, jazda na kole po asfalcie też była. Jak na 200km od Warszawy rewelacja. Maraton bardziej urozmaicony od maratonów w wysokich górach bo podjazdy trwały po 10-15 minut – można je było robić na większych obrotach ( ja też raz spróbowałem ) a zjazdy po kilka minut – szczególnie zjazdy były łatwiejsze niż w wysokich górach, ale mimo tego sprawiały dużo satysfakcji. Maraton świetnie oznakowany. Jedyny minus to brak kierujących ruchem przed samą metą i parę razy nie wiadomo było gdzie skręcać, albo trzeba było przed samą metą przepuszczać samochody – no cóż kto późno przychodzi…… Po maratonie pyszny makaron z dokładkami, myjka bez kolejek i prysznice z gorącą wodą. Daleszyce polecam.
Następny maraton ŚLR w sobotę 7 maja w Sandomierzu. Można zostać na niedzielę.
Wesoła 2011-04-10
Po inauguracji cyklów Mazovia i Polandbike przyszedł czas na Legię. Były to w zasadzie zawody XC na pętli liczącej 9.5 km. Krótszy dystans liczył 2 pętle, a dłuższy 4. Organizatorom udało się na niedużym obszarze wytyczyć całkiem ciekawa trasę. Były podjazdy i techniczne zjazdy, w tym atrakcyjny zjazd trasą downhill’ową. Pogoda była zmienna. Czasem wychodziło słonce, czasem padał deszcze, a nawet chwilami grad. Organizacja była sprawna, makaron smaczny i spore porcje. Jedyne czego brakowało to frekwencja, bo na obu dystansach, nie licząc ligi szkolnej, wystartowało około 70 osób.
Dla nas były to bardzo udane zawody, nie tylko dlatego, że większość z nas stanęła na podium, ale przede wszystkim na sympatycznie spędzony wspólnie czas. Jak zwykle bardzo dobrze pojechały nasze panie, ale zwraca też uwagę 2 miejsce Tomka Szymański (na zdjęciu) w silnie obsadzonej kategorii.
A oto nasze wyniki:
| Miejsce | M/Kat | Dyst | Imię | Nazwisko | Kat | Czas |
| 9 | 1 | Mega | Renata | Supryk | MK2 | 01:05:22 |
| 22 | 1 | Mega | Aneta | Cieciera | MK3 | 01:20:40 |
| 13 | 2 | Giga | Tomasz | Szymański | GM1 | 01:49:26 |
| 20 | 10 | Giga | Paweł | Wilk | GM2 | 01:54:34 |
| 25 | 12 | Giga | Kazimierz | Gillner | GM2 | 02:02:04 |
| 26 | 13 | Giga | Bartosz | Supryk | GM2 | 02:02:17 |
| 36 | 3 | Giga | Magdalena | Fejfer | GK2 | 02:14:04 |
| 37 | 16 | Giga | Paweł | Mikusek | GM2 | 02:14:46 |
| 38 | 2 | Giga | Przemysław | Ignatowicz | GM5 | 02:18:11 |
Zdjęcia z dekoracji zrobił pignat.










